Nurt piosenki autorskiej w dzisiejszym rozumieniu, tzn. autor, kompozytor i wykonawca w jednym, zaczął się w Polsce kształtować dopiero na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Zaistniała najwyraźniej potrzeba takiego odrębnego nurtu w piosence, osobistego, autorskiego, pewnej zadumy nad światem i sobą samym. W końcu lat sześćdziesiątych, dzięki m.in. Józefowi Waczkówowi i Ziemowitowi Fedeckiemu mogliśmy zapoznać się z polskimi tłumaczeniami piosenek Bułata Okudżawy („Wiersze i piosenki Bułata Okudżawy”, Iskry 1967). Na początku lat siedemdziesiątych te pieśni trafiły pod strzechy, stały się nieodłącznym repertuarem śpiewanym przy ogniskach i w czasie domowych spotkań inteligencji. Naturalną koleją rzeczy zaczęli pojawiać się i polscy bardowie próbujący naśladować Okudżawę czy to w formie czy w treści. W każdym razie Okudżawa był – moim zdaniem – katalizatorem wykształcenia się polskiego barda w obecnym rozumieniu tego terminu. Co do Wysockiego, to do szerszej świadomości zarówno publiczności jak i „współbardów” wprowadził go Jacek Kaczmarski w 1976 r. swoją autorską adaptacją piosenki „Achota na wałkow”, która w jego wersji nosi tytuł „Obława”. Innym ważnym bardem, który wywarł przemożny wpływ na powstanie wielu utworów tego nurtu w Polsce był Leonard Cohen, którego pieśni spopularyzował u nas Maciej Zembaty w połowie lat 70. Z rosyjskich bardów ktoś coś słyszał może jeszcze o Galiczu i Kukinie. O pozostałych wiedzieli tylko nieliczni.
Osobiście zetknąłem się najpierw z twórczością Bułata Okudżawy i było to w warunkach turystycznych, przy przysłowiowym ognisku, bodajże w 1971 roku. Potem nabyłem wspomniany wyżej zbiorek i z niego nauczyłem się kilku utworów. Kontakt z piosenkami Okudżawy był bardzo ważnym momentem, bo nagle się okazało, że przy ognisku można śpiewać nie tylko rzeczy śmieszne i lekko wpadające w ucho, ale też poetyckie, liryczne i przede wszystkim głębokie w swej warstwie treściowej. Ponadto styl Okudżawy niezwykle silnie korespondował z moją wrażliwością. Czułem z nim duże pokrewieństwo artystyczne. Potem, już w latach 1976 – 1978 śpiewałem też „Obławę”, za osobistym pozwoleniem Jacka. Czyli coś zupełnie odmiennego stylistycznie. Musiało minąć kilka lat świadomego życia w PRL, żeby dojrzeć do takiej interpretacji, do takiej wściekłości… Potem sam napisałem coś w tym rodzaju pt. „Nie bój się”, którą interpretowałem dość gwałtownie, trochę w stylu Wysockiego.
W 1984 roku dzięki poparciu szantymenów z grupy Stare Dzwony: Marka Szurawskiego i Janusza Sikorskiego otrzymaliśmy wraz z Pawłem Szeromskim możliwość przygotowywania i prowadzenia w Rozgłośni Harcerskiej audycji, której nadaliśmy tytuł „Turystykon”. Co tydzień prezentowaliśmy w niej najciekawsze naszym zdaniem piosenki z odbywających się wówczas w wielu miastach festiwali piosenki turystycznej i studenckiej. Nasza audycja miała sporą słuchalność, o czym świadczą listy, których otrzymywaliśmy całe mnóstwo. Były w nich często zawarte prośby o nadanie tej czy innej piosenki, które staraliśmy się spełniać. Po jakimś czasie pozwolono nam prezentować też i inne audycje i wówczas ja robiłem „Prywatną Antologię Ballady”, a Paweł „Nieś muzyko słowa mądre”. Właśnie w tej „Prywatnej Antologii Ballady” prezentowałem m.in. rosyjskich bardów, których nagrania wyszperałem w archiwach Polskiego Radia oraz od znajomych miłośników tej piosenki. Dawało to słuchaczom możliwość nagrania sobie tych utworów, bo płyt przecież z ich piosenkami nie było. Oprócz rosyjskich, nadawałem też bardów francuskich (Brassens, Brel), anglo-amerykańskich (Dylan, Seeger, Cohen) i chilijskiego Victora Jarę.
Piotr Bakal
